sobota, 4 lutego 2017

Shadowhunter Academy



 Shadowhunter Academy jest limitowanym(jak na razie) EpikBox'em, który nie zawiera żadnej książki, ale gadżety związane z Nocnymi łowcami. Mogliśmy znaleźć tam formularz aplikacyjny, aby złożyć papiery do Instytutu Nocnych Łowców, bransoletkę, długopis z napisem Shadowhunter Adacemy, oraz torbę bawełnianą z zakładką magnetyczną. Ogólnie przeczytałam dużo komentarzy, że mogli się bardziej postarać. Ale nie rozumiem dlaczego się czepiają, ponieważ wątpię, żeby znaleźli podobne produkty dobrze dostępne. I to nie była jakaś strasznie wygórowana cena, to nie ma za co specjalnie narzekać. Mi się osobiście box podoba i dodatkowo jak widza mnie bransoletką, bądź długopisem z tej paczki. To stwierdzają, że naprawdę jestem wkręcona w te klimaty i się zastanawiają czego to ja jeszcze nie mam. Mam być szczera to fajnego case'a na mój telefon 








Wiem, że to jest bardzo krótkie, ale myślę, że zaciekawią Was bardziej zdjęcia niż moja dokładna weryfikacja (w tym szukania plusów i minusów czy się opłacało kupować). Ja mimo wszystko polecam produkty z EpikBox'a. Bo na chwilę obecną są unikatowe i większość maniaków książkowych ma jazdę na ich zakładki.

                                                       Instagram: herondalemia (prywatny)
                                                                         heroesbooks  (bloga)
                                                               Ask.fm: miaherondale
                                                        Facebook: Mia Herondale
                                                           SnapChat: miaherondale96

sobota, 31 grudnia 2016

Coś ze świata Mii #6

Dziś jest Sylwester, więc przed wypiciem kieliszka szampana chce Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji nadchodzącego nowego roku oraz szampańskiej zabawy. A jeśli znajdziecie chwile czasu, to zapraszam na moje podsumowanie tego roku.


Te podsumowanie będzie formą podziękowania dla mojego przyjaciela z którym przyjaźnie od 4 lat i do tej pory nie mam możliwości spotkania się z nim. Jeśli Macie chęć przeczytania tego co nauczyłam się 4 lata przyjaźniąc się z nim to zapraszam...

Oczywiście nie będę wymieniać danej osoby z imienia i nazwiska, ponieważ ja (i myślę, że ona też) nie życzy sobie tego.

Na pewno poznaliśmy się nietypowy sposób i nie spodziewaliśmy się tego, że nasza znajomość przerodzi się w przyjaźń. Szczególnie gdy dzieli Nas praktycznie wszystko, a doszło do tego, że stałeś się osobą, która mnie rozumie czasami nawet bez słów. Mimo wszystko, że widzieliśmy się tylko raz na oczy i kontaktujemy się tylko przez Facebooka, telefon czy listy.... stałeś się jedną z niewielu osób, które pomogły odnaleźć siebie i kim naprawdę jestem (tak mocne słowa jak na szesnastolatkę, ale wiesz Ty zrozumiesz, bo mnie znasz). Nietypowo się poznaliśmy, nietypowa jest nasza przyjaźń nic dodać nić ująć i tutaj chce Ci podziękować, że jesteś. Po prostu, że jesteś i jeszcze po prostu nie zniknąłeś. Ponieważ wiadomo w "młodym wieku" (jakby to niektórzy powiedzieli) przyjaźnie oraz związki szybko się rozpadają, a Ty dalej piszesz dalej dzwonisz nie zapomniałeś o mnie... DZIĘKUJĘ

I jakbym miała Cię teraz spotkać najchętniej bym Cię uściskała, poszłabym z Tobą na kawę (a ja oczywiście na czekoladę), oraz pogadał tak samo jak 4 lata temu. Mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłości (chociaż ja liczę na to co rok, ale los inaczej decyduje) i przegadamy cały dzień i noc w Poznaniu (pamiętam jak mówiłeś, że Poznań jest piękny nocą). Oraz mam taką cichą nadzieję, że jakbym kiedyś nie była zaproszona na twój ślub (oczywiście jeśli go będziesz planował) to chętnie obejrzałabym nagranie z jednego z najważniejszych dni w twoim życiu. Ponieważ ja czułam, że w chwilach kiedy miałam ochotę się poddać i schować głowę w piasek... byłeś przy mnie duchem i wspierałeś mnie jak tylko mogłeś. I przez to, że dzieli nas gdzieś prawie 200 km jesteś dla mnie jak starszy brat i nie zamieniłabym Cię na nic innego.




Tymi krótkimi podziękowaniami chce pokazać, że mimo wszystko jeśli czujemy się samotni. W najmniej oczekiwanym momencie, potrafisz zadzwonić i powiedzieć coś co zawsze podniesie mnie na duchu, nie ważne od sytuacji. Oraz dziękuję, że do tej pory o mnie pamiętasz. 




A jak chodzi a cały mój rok... był bardzo nietypowy, bo naszło wiele zmian w moim życiu. A najbardziej ze zmianą szkoły. Bo to wiązało się najbardziej ze zmianą otoczenia oraz nakierowanie mnie do tego co będę robić w przyszłości. Oczywiście do tej pory nie wiem co się wydarzy, życie zazwyczaj jest dla mnie niespodzianką i z tego najbardziej się cieszę. Monotonność będzie każdego z nas nieodłączną częścią naszego życia, ale nie pozwólmy jej się do końca nami zająć. Dlatego cieszę się, że poznałam tych wszystkich ludzi. Dlatego, że mogę im podziękować za pozytywną energię jaką mi dali, oraz za to się wydarzyło na obozie integracyjnym (uwielbiam ludzi, których poznałam, co siedzieli do późna u mnie w pokoju) oraz na osiemnastce (bo co jak co ja tego nigdy nie zapomnę). Mam nadzieję, że w roku 2017 będzie o wiele lepszy z większą ilością cudownych wspomnień.

Ponieważ to moje nietypowe podsumowanie roku, chce przy okazji podziękować ludziom, których poznałam  wszystkich Was kocham (bez wyjątku) i mam nadzieję, że ten rok Wam dobrze upłynął i, że 2017 będzie o wiele lepszy niż 2016.









I w sumie jeden cytat podsumuje mój rok, który był dla mnie jednym z najcięższych.
"Rodzina to nie krew. To ludzie, którzy cię kochają. Ludzie, którzy cię wspierają."









                                                         Instagram: herondalemia
                                                               Ask.fm: miaherondale
                                                        Facebook: Mia Herondale
                                                           SnapChat: miaherondale96







piątek, 11 listopada 2016

Parada Książkowych Przystojniaków- BABECZKOWA WYLICZANKA

Hejka! tutaj na was wyliczanka czeka! (wiem to jest straszne przywitanie, ale nie wiem do tej pory co Wam pisać na początek postu).

Najprawdopodobniej większość z Was jest z powodu jednej z ze wspaniałych osób na świecie i jest nią Embers z kanału Next Chapter  postanowiła nominować mnie do wykonania tego wspaniałego tagu. I przy okazji chcę pozdrowić bardzo Embers, bo jest wspaniałą osobą i ma głowę na karku, ponieważ teraz prowadzi ten kanał i stara się być jak najczęściej aktywna na YouTubie. Więc wielkie brawa dla niej i życzę większej liczby subskrybentów. 

Babeczkowa wyliczanka jest jakby kolejną odsłoną Parady Książkowych Przystojniaków, czyli miej więcej opowiadamy o naszym ciachu z konkretnej książki w poszczególnych kategoriach. Więcej oczywiście znajdziecie na kanale, więc zapraszam to przeczytania mojej babeczki!


1. CIASTO 

A tu mam ogromny problem z wybraniem, ponieważ zazwyczaj zakochuję się w książkowych facetach co są ideałami, ale mają czasami ogromne minusy. Więc jeśli miałabym wybrać podstawę do mojej babeczki to raczej by był to chyba Patrick z "Po tamtej stornie Ciebie i Mnie". Niestety nie przybliżę Wam zbyt dobrze fabuły, ale ta postać po prostu zaryje się Wam w pamięć przez tą historię. Fabuła powala jak dla mnie, ponieważ w jednej chwili możemy śmiać się do bólu brzucha, po kilku stornach zwyzywać bohaterkę jak tylko możecie, a następnie rozpłakać się nad jej losem. Książka nie zwalnia jak dla mnie i pobudzi nas wszystkie emocje, jest tak przemienna co daje tej historii ogromny plus. I w tym jeszcze Patrick co mimo wszystko oddaje głównej bohaterce, tak naprawdę wszystko i w tym najważniejszą rzecz. Przez co czytelniczki wylewają litry łez z jego dobroci serca i uczuć jakie on ją darzy. A jego jedynym minusem było, że jego postać jest wielką tajemnicą (i niestety w tym to jest ogromny urok tego chłopaka). Ale książkę jak najbardziej polecam, bo historia opisana w niej jest piękna.



2. Bita Śmietana 
Coś co mnie miło zaskoczyło. Ponieważ czytałam pierwszą książkę tej autorki i o dziwo nie jest moim crushem jak wielu innych przypadkach, a mowa o bohaterze z "Eleonora i Park" . Natomiast oczarowała mnie postać z "FanGirl" , czyli Levi. Dodałam go do tej kategorii, ponieważ w pozytywny sposób ta postać mnie zaskoczyła jak dziewczyna potrafi chłopaka zmienić. Przyznam szczerze nie wiedziałam, że ta postać przypadnie mi do gustu ze względu na to, że zmienił nastawienie do czytania (tak jakby, więc musicie sami przeczytać). I jako późniejszy chłopak naszej głównej bohaterki pokazuje jak przeciwieństwa się przyciągają i wypływają w pewnym stopniu na siebie.







3. Lukier 
Typowa historia, która zmieniła moje nastawienie do miłości w pewnym stopniu. Może to dziwne, ale prawdziwe. Ponieważ historia w "Love, Rosie" (inaczej na końcu tęczy) wręcz mnie rozczula i jest dobrą komedią romantyczną. A dlaczego Alex? Ponieważ on idealnie opisuje chłopaków co są zakochani w swoich przyjaciółkach. Te wszystkie podchody, okazywanie niewinnych gestów to wszystko co dzieję się naprawdę (ale to potwierdzą osoby, co miały to na własnej skórze), dodatkowo wplątana w niechcianą ciążę. I odkryłam to na początku października, nie zapomnijmy dodać, że tą postać w filmie gra Sam Calfin. Co odzwierciedla postać Alex'a z "Love, Rosie"





4. Posypka
Od razu mówię ta postać podbiła moje serce i jakby istniała naprawdę.... chciałabym go za męża. Jeśli ktoś jest taki jak Sam z "Kiedy Odszedłeś" proszę się tu zgłosić xD. Ale w skrócie.
"Kiedy odszedłeś" to dalsze losy Lou, która przed przypadek trafia na Sama. A Sam to jest dla mnie ideał wręcz, oprócz tego, że ma motocykl. Tą książkę dostałam na urodziny po których miałam nieokreślonego doła i jak po prostu czytałam o tej postaci, nie mogłam przestać się uśmiechać. Charakter, sposób bycia, poczucie humoru, wręcz wszystko, nawet jak był najgorsze momenty w tej książce co chwytały za serce i powodowały łzy, nie można było się nie uśmiechać jak on mimo wszystko (nawet jak będzie umierał i będzie jego ostatnie tchnienie) nie przejmie się sobą, nie będzie patrzył jakim jest stanie, tylko bardziej mu zależy na osobach które kocha. I w tym ją uwielbiam, i dla mnie jest postać tak nie realne, że tracę wiarę w znalezieniu mojego ideału. Bo mimo wszystko wolę mieć swój realny nie ideał, który z wiekiem stanie się lepszy. Niż Pana perfekcjonisty, który najprawdopodobniej wszystko mi by wytykał.

Mam nadzieję, że spodobał się Wam moje odpowiedzi, zapraszam na kanał Next Chapter i do następnej notki :)


                                                        Instagram: herondalemia
                                                               Ask.fm: miaherondale
                                                        Facebook: Mia Herondale
                                                           SnapChat: miaherondale96
  

poniedziałek, 31 października 2016

Epik Box #6 (Wrześniowe Wydanie)


Tak zwany brak czasu i napięty grafik sprawdzianów i kartkówek zmusił mnie dopiero na opublikowanie tego posta. A mamy koniec października, a paczkę dostałam we wrześniu. Więc brawa dla mnie za moją cudną motywację do pisania.  







Tematem wrześniowego EpikBox'a jest "Adventure" czyli przygoda. W pudełku znajdujemy powieść Young Adult z kategorii fantasy. Oraz gadżety książkowe, które są związane z tematyką danej książki.













Akurat przesyłkę dostałam dwa dni przed moim obozem integracyjnym ze szkoły i trawiło tak, że w paczce znalazłam organizer do słuchawek co było dla mnie przydatną rzeczą podczas trwającego obozu i cztery pocztówki, które  są na zdjęciu obok. A zdjęcie powyżej przedstawia mapkę, gdzie dokładnie rozgrywa się akacja w naszej książce.

Pocztówki jak i naklejki odzwierciedlają (chcą nam przybliżyć) o czym będzie dana pozycja jaką znajdziemy w wrześniowym box'sie. Na jednej z naklejek znajduję się krótka notka od autorki . A mimo wszystko, że ta książka to nie Harry Potter, trzecia naklejka bardzo mi przypomina historię tego czarodzieja . Mimo, że jej dokładnie nie poznałam.



Zdjęcie wyżej przedstawia Wam jedną wizytówkę, która jest przeznaczona tylko dla nas. I wręcz można ją uznać za wskazówkę kim jest najprawdopodobniej nasza główna bohaterka. Zdjęcie, które jest obok dopełnia rzecz box'a z października (klik). W tamtym wydaniu mieliśmy "moje mini recenzje' tutaj akurat notesik, który pozwoli nam zaplanować jakich kolejnościach powinniśmy przeczytać dane książki. Bo Ci którzy czytają raczej rozumieją, kiedy sobie ustalili, że przeczytają daną pozycję co leży na ich półce od dawna. I nagle dostajecie nową książkę i nie wiem czy tylko ja tak robię, ale biorę się za tą nową zamiast przeczytać tą co sobie wyznaczyłam.
Niżej znajdziecie dwie prześliczne zakładki jakie zostały dołączone do pudełka, oraz coś ala kosmetyczkę i listę piosenek, które są ściele związane z książką .










Więcej o tek książce znajdziecie tutaj
Niestety jeszcze jej nie przeczytałam, bo chwilowo dostałam pierwszy raz w moje ręce grę o tron i czuję, że tego szybko nie przeczytam. ten co czytał może mnie zrozumie.















Za specjalnie nie rozpisywałam się, bo większość jest widoczna na zdjęciach. A
rozpisywanie się na temat naklejek czy kartki było by trochę bez sensu . Dziękuję za przeczytanie ^^


Zostaw ślad po sobie :*


                                                             Instagram: herondalemia
                                                               Ask.fm: miaherondale
                                                        Facebook: Mia Herondale
                                                           SnapChat: miaherondale96

sobota, 1 października 2016

"Kiedy Odszedłeś" Jojo Moyes

                                     


                   Tytuł: "Kiedy Odszedłeś"
                   Autor: Jojo Moyes
                   Ilość stron: 496
                   Data Wydania: 06.06.2016
                   Wydawnictwo: Miedzy Słowami
                   Kategoria: literatura piękna




           Nie myśl o mnie często...
         
           Po prostu żyj dobrze.

           Po prostu żyj.

                                                                       Will
Tyle, że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno się jej dziwić.

A jednak Kiedy odszedłeś to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.


Cóż uprzedzam na samym początku ta recenzja zawiera spoilery. Więc jeśli  nie czytałeś dziękuję, że przypadkiem trafiłeś na mojego bloga i zapraszam Cię do innych moich wpisów.


Cóż nie chciałam tego czytać. Mimo wszystko, że pokochałam "Zanim się pojawiłeś" samom historią podbiła moje serce, nie chciałam sobie popsuć opinii o książce jak i autorce. Jak zrobiłam to przy Gayle Forman, bo obecnie nic nie przeczytam tej autorki. Ale przez to, że na moje urodziny dostałam "Kiedy odszedłeś" w prezencie stwierdziłam, że dam tej książce i podeszłam do niej z ogromnym dystansem. Jakim zamierzałam i jestem zaskoczona moją reakcją po przeczytaniu tej książki.


Fabuła: 4,5/5
Niestety wahałam się czy nie dać nawet 5/5, bo ogólnie historia opisana jest dla mnie ogromnym wrażeniem. Ale niestety sprawdziły się słowa niektórych moich znajomych, że historia jest lekko naciągana. I faktycznie jest minimalistycznie, ale tylko dwie rzeczy wydawały mi się naciągane ale w sumie dzięki temu nie byłe do falki z olejem i dzięki temu historia w miarę się rozwijała. Szybo można przez nią przebrnąć, bo książkę (z dużymi przerwami, ze względu na brak czasu) przeczytałam 2 czy 3 trzy dni. Sam początek książki mnie przybił ze względu stanu psychicznego głównej bohaterki, ale dzięki temu możemy odczuć jak Lou pomału wychodziła z "żałoby" przez sytuacje i ludzi, których napotkała na drodze. Mimo wszystko, że ogólnie książka zaczęła się ponuro to końcówka zadowala i zamyka wszystkie niedociągnięte sprawy. Chociaż ja osobiście chętnie przeczytałabym dalsze losy Lou.

Styl Autorki: 5/5
Jojo Moyes. Jakbym spotkała Cię na żywo najprawdopodobniej bym składała ci pokłony. Poważnie od bardzo dawna nie czytałam książki napisanej tak lekko i która ma w sobie mocny morał. Jak dla mnie Jojo Moyes idealnie pokazała nam co miej więcej człowiek odczuwa po utracie ukochanej osoby i co musi przejść aby móc pogodzić się ze stratą (tu jest duży plus). Oraz autorka pokazuje, że nasze życie po smutnych (nawet tragicznych) wydarzeniach nie musi zostać do końca czarno-białe.


Bohaterowie: 5/5
Pokochałam ich najbardziej. Lou spotkała na swojej drodze niesamowite osoby, które każda miała inny charakter i zapadały nam w pamięć. A tylko jedna postać podbiła moje serce (oprócz naszej kochanej Lou). Ja wiem, że nie da się zamienić cudownego i wspaniałego Willa (co przez tą kontynuację mam teraz do niego mieszane odczucia i nie mam pewności czy ją naprawdę kochał...), więc jakbym nie spotkała takiego faceta o charakterze Willa, to chciałabym spotkać spotkać kogoś takiego jak Sam. Ta postać tak na mnie wpłynęła optymistycznie, że sama w zaimka o nim poprawiła mi humor na resztę dnia. Można rzec, że Sam jest przeciwieństwem Willa i (mogę nawet przepuszczać) pozytywną odmianą dla naszej głównej bohaterki. Kiedy o nim ogólnie czytałam to był mi w miarę zbędny, ale kiedy mi go zabrakło.... Notorycznie go potrzebowałam. Przez jego podejście do życia jak i charakter, można pokochać tą postać całym sercem. I jakby była taka możliwość, na pewno chciałabym ją poznać.


Podsumowując moje wypociny, moim zdaniem warto zabrać się za tą książkę, Bo ma w sobie pewien morał, który zostaje nam w głowie. Może jest trochę naciągana, ale to dodaje jakby pewnego uroku wydarzeń, które wystąpiły w malowniczym Paryżu.

Mam nadzieję, że się Wam spodobało i zostawcie ślad po sobie :)



                                                             Instagram: herondalemia
                                                               Ask.fm: miaherondale
                                                        Facebook: Mia Herondale
                                                           SnapChat: miaherondale96

niedziela, 28 sierpnia 2016

Coś ze świata Mii #5

POST DLA OSÓB CO POMAŁU ZAPOMINAJĄ CO TO NORMALNE ŻYCIE (PROSIMY PODCHODZIĆ DO NIEGO Z DYSTANSEM)


Plany na wakacje? Kompletnie żadnych.





Mimo, że nie mam dokładnie zaplanowane gdzie dokładnie się będę znajdywać przez lipiec oraz sierpień. Wiem jedno, że nie chce zmarnować czasu przed komputerem. I zmarnować czas na oglądanie głupich filmików, tylko jak sięgnę po komputer to napiszę kolejną notkę na bloga i zgram zdjęcia z aparatu. Dużo osób teraz spędza czasu na internecie szczególnie obecna młodzież, czy to wakacje, czy to rok szkolny. na pewno nam to szkodzi na wzrok oraz słuch i marnuje nam czas. Ale to praktycznie z nas, o tym wie. Dlatego poruszę inny temat.


Z tego co ja wiem (oraz rozmawiając i patrząc na osoby z którymi utrzymuję kontakty) to gdzie możemy najczęściej kogoś poznać? W internecie moi drodzy. Może dla niektórych  to trochę głupie lub dziwne (szczególnie dla osób starszych). Ale znam nawet sporo związków, co ich początki zaczęły się w internecie (w tym niektórych członków mojej rodziny). I ja w połowie tego nie pochlebiam. Może moim jedynym powodem jest to, że łatwo da się oszukać ludzi w internecie. A tym bardziej jak osoby w moim wieku  często się nabierają na tak zwane czułe słówka. Oczywiście nie jest tak za każdym razem (bo sama zawarłam kilka takich internetowych znajomości) ale nie ufajmy tym osobom od razu na starcie bo mogą nam obiecać gruszki na wierzbie. Jeśli za bardzo się w to wkręcimy i mamy coraz więcej znajomych w internecie, odłączają się od grupy rówieśniczej. Wolą zostać w domu i przesiedzieć 24 godziny przed komputerem niż wyjść na świeże powietrze. Tak jest też z wynikami w równych grach internetowych. Okay rozumiem, że długo pracowali na ten wynik, ale dla osoby która nie gra w żadne gry komputerowe to nic nie znaczy. Bo nie zna się na tym i mówi: Co związku z tym? Wtedy zazwyczaj ci "maniacy gier komputerowych" (ale na takim stopniu porządnego świra) wkurza się tak na prawdę bez powodu. Każdy z nas powinien zrozumieć, że to nie jest naszym całym życiem i to nie może się stać naszym życiem. Tak jak youtuberzy.


Tych youtuberów co ja oglądam, widać po nich że nie przejmują aż tak tymi subskrypcjami. Oczywiście się cieszą kiedy ich przybywa, ale dla nich to nie jest takie ważne. Dla nich liczy się to, że mogą kogoś uszczęśliwić swoimi filmikami, bo nastawiają w niektórych ludzi do optymistycznego życia. Jeśli na tym zarabiają to super. Każdy chciałby zarabiać na swojej pasji, I przecież teraz każdy na wmawia, żebyśmy wybrali coś co nie będzie dla nas karą, a przyjemnością. To co będą mówić za kilka lat aby zachęcić do jakiego kolwiek zawodu.


Obecnie pomału zaczyna mnie boleć ile osób spędza czasu w internecie, to mnie aż razi w oczy. Wolą siedzieć przed komputerem zamiast wyjść i spotkać się ze znajomymi. To dla mnie smutne, bo mamy wakacje i zamiast coś pozwiedzać czy nawet pojechać na kilka dni do babci, to wolą pograć w CS'a (jeśli źle odmieniłam lub napisałam to przepraszam, ale mnie akurat ta gra nie interesuje).

Przykładowo ja nie wstawiłam notorycznie postów na mojego bloga, bo wolałam odpocząć. Ponieważ dla niektórych trzecia klasa gimnazjum może nas kompletnie roztroić i nie mieć chęci do wszystkiego. A ja swoje wakacje poświęciłam na zregenerowaniu sił i spędzeniu czasu jak najmniej w domu. Może nie wykorzystałam ich w pełni, ale wiem, że większości nie zmarnowałam na zastanowieniu się co napiszę na następny dzień na bloga. Bloga (jak można zauważyć) prowadzę bardziej w roku szkolnym, bo mnie to odpręża. I kiedy zaczynają się wakacje ja zapominam o blogu i korzystam z dobrej pogody. Jeśli komuś podobają się moje treści to dziękuję, ale więcej będę pisać w roku szkolnym. Bo wtedy mam więcej chwili tchnienia niż w wakacje (ale to może innym razem) i w wakacje zbieram dużo materiałów co potem wykorzystuje na blogu.

Może to jest małe sprostowanie dlaczego nie jestem zbyt aktywna na blogu (ale od jakiegoś czasu jestem bardzo często na instagranie i snapie), bo nie jestem nerdem jak niektórzy. Napisałam też o tych "internetowych miłościach", bo w dużej mierze one napotykają nas w wakacje lub przerwach świątecznych. I rzadko one przetrwają, nawet jakbyście bardzo chcieli, ale tu jest wątpliwa sprawa.  Nie jestem przeciwna internetowym przyjaźniom, ale nie powinniśmy zapominać, że mamy też realne życie.

Więc jeśli akurat trafiły się osoby, które tu opisałam. Nie zabijajcie mnie wzrokiem jak mnie kiedyś spotkacie, tylko zastanówcie się jak możecie pożytecznie wykorzystać swój wolny czas, niż siedzeniu przy urządzeniach mobilnych.








Dziękuję za przeczytanie. Zostaw ślad po sobie :*
Instagram: herondalemia
Ask.fm: miaherondale
Facebook: Mia Herondale
SnapChat: miaherondale96


sobota, 9 lipca 2016

"Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes




   
                  Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
                  Autor: Jojo Moyes
                  Ilość stron: 382
                  Data Wydania:  5.01.2012
                  Wydawnictwo: Świat Książki
                  Kategoria: literatura obyczajowa i romans



  Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?


  Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześcioletnia Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka, Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.

Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góey nogami i odmieni ich oboje na zawsze.





Uprzedzam ja tu się konkretnie nie będę wysławiać, ponieważ brak mi słów na temat tej powieści. Kilka godzin temu skończyłam ją czytać i nie potrafię nic powiedzieć konkretnego, bo jak ja zacznę coś o niej mówić to jakbym opowiedziała połowę książki. Jeśli uda mi się wysłowić, bo jak myślę o "Zanim się pojawiłeś" robi mi się wielka gula w gardle i mam ochotę się rozpłakać, a dodatkowo będzie powodowało u mnie uśmiech za historię. Po przeczytaniu tej książki czuję w sobie wielki ból na temat końcówki, bo ile bym dała żeby to inaczej się zakończyło. Jakbym mogła to bym to zmieniła mimo wszystko. Po "Love, Rosie" nie miałam takiego uczucia jak po "Zanim się pojawiłeś". A na ironię obydwoje są grani przez Sam'a Calfin'a i z tego co słyszę jest idealny jako aktor do roli Will'a Traynor'a.

Fabuła: 5/5 
Tutaj wiadomość dla osób co najpierw obejrzeli film, a mają zamiar przeczytać książkę. Może na początku wydawać się nużąca, ze względu na opisy moim zdaniem (jeśli komuś akurat to nie przeszkadza to świetnie!). Autorka dla mnie świetnie rozprawiła się z fabułą, ponieważ rzadko czytam książki tego typu. Romanse staram się omijać szerokim łukiem, a kiedy mam jakiś przeczytać to odkładam to jak na najdalszy termin. Fabuła kompletnie mnie tu mnie nie znużyła, co była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Ponieważ jak dowiedziałam , że to o miłości dwóch młodych ludzi, od razu myślałam, że to jakiś odmóżdżacz (wiem koszmarnie mówię o niej, ale "nie oceniaj książki po okładce"). A kiedy zaczęli zachwalać ją  za historię opisaną w tej książce, to nie chciałam jakoś odebrać przyjemność przeczytania jej. I nigdy nie czytałam o tak pięknej miłości dwóch ludzi, których spotkało jedno z najgorszych scenariuszy. Ale autorka tez nam pokazała, że nawet możemy zostać przygwożdżeni do wózka, może spotkać nas coś najlepszego na świecie (czyli szczęście w nieszczęściu). Ukazanie pozytywnie pokręconej dziewczyny, która nie ma ochoty wyjść ze swojej skorup, a obok niej chłopaka, który brał z życia garściami i teraz najchętniej nie chciał by już żyć. To jest niezła mieszanka wybuchowa. Opisanie ich poznania, jak się ze sobą przekomarzali, dokuczali, śmiali się, a potem zakochiwali... To jak czytałam, czułam ciepło sercu, bo niby już nie byli nastolatkami. A tak się zachowywali podczas wspólnego spędzania czasu. Ale mimo wszystko końcówka doszczętnie mnie dobiła i najchętniej bym coś zrobiła autorce za to, co stworzyła przez całą książkę, a potem doszczętnie zniszczenie tego (co strasznie mi się kojarzy z "Gwiazd naszych wina") jest powodem to płaczu kilku tysięcy czytelników. Może nie wylałam morza łez, ale końcówka spowodowała, że wypłakałam się ze wszystkie dobre czasy. 

Styl Autorki:5/5
Mimo, że mam ochotę kobietę zabić to styl jej pisania idealnie mi podpadł. Mogłam się łatwo czuć, płynnie się czytało i nie używała jakiś archaicznych wyrazów, których młoda osoba mogła by nie zrozumieć. Na dodatek przedstawiła nietypową historię miłosną, która podbiła moje serce (tak kocham wszystko co jest nietypowe). 

Bohaterowie: 5/5 
Kocham bohaterów męskich co są sarkastyczni i trochę aroganccy (nawet lubię takich chłopaków), ale niezbyt przesadnych. Dzięki temu wydają się też zabawni i bardziej ciekawsi moim zdaniem. I taki własnie jest Will od razu polubiłam postać za charakter i początkowy stosunek do Lou. Może dzięki tej postać nie nudziłam się przez początek książki, a przez to jakie prowadził życie zanim miał wypadek wydała się bardziej ciekawa. Współczułam mu tego wypadku, ale dzięki niemu poznał Lou i jacy niektórzy ludzie byli fałszywi (jak pewna kobieta, której imienia nie wymienię, bo jej nie znoszę). Trzeba też przyznać, że jak czytało się pewne wypowiedzi Will'a nie da się odczuć, że Will ma 35 lat i to bardzo mi się podoba. A Lou... wszyscy mówią, że zachowuje się jak 16-latka (czyli mój wiek obecny) i przyznam tym osoba rację. Czytają czułam, że to jakby moja rówieśniczka, która kocha się nietypowo ubierać i być w swojej skorupie tak zwanej. Ale nie mówmy, że Lou to taka typowa nudziara, bo po niektórych wydarzeniach można zrozumieć czemu jest taka. Oboje jak dla mnie są na swój sposób barwi i przez to przy ich dwójce nie można się nudzić. Ta dwójka bohaterów oraz Nathan i poszczególnie postacie ( nie będę wymieniać, bo długo to zajmie) były moimi ulubionymi. A najbardziej nie przepadałam za rodzicami Willa (trochę bardziej za mamą jego niż tatą, chociaż też on ma coś za skórą) drugimi połówkami głównych bohaterów i wszystkich bohaterów (nawet jak były tylko wspomniane), którzy patrzyli się na Will'a jak na wyrzutka. I może to trochę głupie, ale bym umordowała Will'a za to co zrobił, ale ja chyba postąpiłabym tak samo na jego miejscu. 


Nie będę przyznawać, punktów za oprawę wizualną. Bo większość okładek jest nudna i nie sadzę, żeby opłacało się rozpisywać na temat okładki, która kompletnie nie przykuwa uwagi. Moim zdaniem polskie wydanie "Zanim się pojawiłeś" nie równa się z zagranicznymi wydaniami oraz wydaniem z okładką filmową. 


Podsumowując:
"Zanim się pojawiłeś" jest cudowną historią miłosną, która podbija serca ludzi ze względu na głównych bohaterów oraz uczucia wywołane w książce. A jeśli mówią, że jakaś książka romantyczna jest dobra. To ona musiała mnie przekonać wszystkim co się tam działo (szczególnie fragment ze strony 262). Niestety bardzo się waham nad przeczytaniem kontynuacji. Bo wiem, że nie będzie już to samo.



Mam nadzieję, że moja kompletnie pozbawienia harmonii recenzja obecnego hitu przypadła Wam do gustu. Zostaw ślad po sobie :)

                                                        Instagram: herondalemia
                                                               Ask.fm: miaherondale
                                                        Facebook: Heart In My Pictures
                                                           SnapChat: miaherondale96